Tak bardzo cię pragnę… (18+)

Gdy tylko otwierasz mi drzwi do swojego mieszkania, przyciągam cię do pocałunku. Twoje miękkie wargi tak idealnie pasują do moich. Wciągasz mnie do środka i nie przerywając pocałunku zamykasz drzwi. Opieram się o ścianę, a ty przylegasz do mnie swoim ciałem. Wplatam palce w twoje włosy, by jeszcze pogłębić pocałunek. Na chwilę odrywamy się od siebie, by złapać oddech. Uwielbiam patrzeć wtedy na twoją twarz, która wyraża tak wiele, na twoje piękne oczy i te cudowne, lekko rozchylone wargi. 

Jesteś taka piękna, cała moja…

Nie dajesz mi jednak zbyt dużo czasu do namysłu i znów przyciągasz mnie do siebie. Otulona twoim ciałem, czuję jak moje kolana miękną. Twoje pocałunki sprawiają, że jestem już mokra. Zrywasz ze mnie bluzkę, by móc katować mnie powolnymi pocałunkami w szyję. Wiesz, jak jestem pobudzona i niesamowitą przyjemność sprawia ci odwlekanie szybkiego zakończenia. Rozpinasz mi stanik i chwilę przyglądasz się moim piersiom. Nabrzmiałe z podniecenia wręcz domagają się twojego dotyku, jednak ty jakby tracisz nimi zainteresowanie. Klękasz przede mną i całujesz mój brzuch. Jęk zawodu zastępuje westchnienie przyjemności. Moje nogi nie wytrzymują i zaczynam obsuwać się po ścianie. Podnosisz się i ciągniesz mnie w stronę łóżka. Popychasz mnie na nie, a sama zdejmujesz bluzkę i spodnie. W samej bieliźnie pochylasz się i językiem dotykasz moich ust. Chcę więcej, jednak ty odsuwasz się ze śmiechem. Zdejmujesz ze mnie spodnie razem z majtkami. Pomagam ci zdjąć ze mnie stanik i naga leżę pod tobą. Zdana na twoją łaskę, czekam.

Szepczesz mi do ucha, że jestem twoja i tylko twoja. Sprawiasz, że po moim ciele przechodzą dreszcze. Splatasz swoje palce z moimi i mnie całujesz. Wolną rękę wsuwasz pomiędzy moje nogi. Wzdycham w twoje usta, a moje biodra unoszą się do góry. Zrzucam cię z siebie, by zdjąć pozostałą na tobie bieliznę. Nie pozwalasz mi jednak na więcej i po chwili znów jestem pod tobą. Dalej drażnisz mnie palcami, a ja odwdzięczam ci się tym samym. Nasze ciała poruszają się w jednym rytmie, ocieramy się o siebie biodrami, palce poruszają się coraz szybciej. Pocałunki stają się coraz bardziej niezdarne, przerywane jękami. Dochodzę chwilę przed tobą, wykrzykując twoje imię. Zawsze byłaś bardziej wytrzymała; jednak po chwili dołączasz do mnie. Opadasz na mnie i leżymy tak, odzyskując siły. Obejmuję cię ramionami, wtulając się w twoją szyję. “Kocham cię”, szepczesz mi do ucha, na co ja odpowiadam pocałunkiem. Zsuwasz się ze mnie i naciągasz na nas kołdrę. Przytulamy się do siebie i choć wiem, że zaraz muszę iść, to twoje ciepło sprawia, że zasypiam.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *