30 dni

Nasze życie powoli przemija. Dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą. Tylko kto to liczy? Kiedyś też tak miałam; czas płynął, a ja o tym nie myślałam. Aż do teraz. 

Gdy po raz pierwszy usłyszałam jej diagnozę, przestraszyłam się, ale chciałam walczyć. Wierzyłam, że to nie może być koniec. Nie wyobrażałam sobie, że nasza miłość może się kiedykolwiek skończyć. Kolejne badania, zabiegi. Z każdym kolejnym dniem nadzieja słabła, ale ja ciągle wierzyłam. A teraz? 

25 dni i 22 minuty. 

W mojej głowie wielki zegar odliczający czas.

30 dni. 

Tak powiedział lekarz. 

25 dni 20 min. 

Wielkie odliczanie w mojej głowie nie chce się zatrzymać. 

Siedzę obok jej szpitalnego łóżka. Całe moje opanowanie znika wraz z ostateczną diagnozą. Tak bardzo bym chciała być dla niej wsparciem. Jednak to ona mnie pociesza, sprawia, że choć na chwilę znikają łzy. Nie mogę uwierzyć w to, że już niedługo jej nie będzie. Miałyśmy tyle planów. Wspólny dom, mały ogródek, w którym miały się bawić nasze dzieci. Teraz pozostaną tylko marzeniami. Bo jej już tutaj nie będzie. 

Widzę, ile trudności sprawia jej kolejny oddech. Otoczona kilkoma kołdrami, które sprawiają, że wygląda tak krucho i delikatnie. Jednak dalej stara się uśmiechać, by choć trochę ulżyć mi w bólu. Tak bardzo ją podziwiam. Ten czas uświadamia mi, jak silna jest, jak wielka jest ta miłość, którą mnie darzy. Ale też boleśnie uświadamia jak wiele stracę. Patrzę na nią, a w mojej głowie tylko jedno pytanie: 

Jak mam bez niej żyć?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *