Kiedy znikniesz z mojej głowy cz. 1/2 (18+)

Od wielu dni moje wieczory wyglądają tak samo. Zatopiona we wspomnieniach myślę o tych chwilach, które dzieliłyśmy ze sobą. Wciąż na nowo widzę moment, który zakończył wszystko. A w mojej głowie cały czas te same pytania: Czy mogłam zrobić coś lepiej? Czy mogłam Cię jakoś zatrzymać? Zmęczona leżę w łóżku i próbuję wyrzucić to wszystko z głowy, by w końcu spokojnie zasnąć. I gdy myśli powoli tracą na intensywności, pewien obraz pojawia się w mojej głowie.

Widzę Twoją twarz, którą zdobi ten najpiękniejszy uśmiech. Ten czuły, pełen miłości. Ten, który łamie mi serce za każdym razem gdy go widzę.

Nie, dosyć tego. Wkurzona na samą siebie, odpalam telefon i wchodzę na jedną z aplikacji. Wyszukuję najbliżej znajdujące się osoby i już po chwili umawiam się z jedną z nich na spotkanie. Wstaję szybko, biorę prysznic i wciągam na siebie jakąś koronkową bieliznę. Zarzucam na siebie jeszcze szlafrok i robię sobie mocnego drinka. Ma pojawić się za jakieś 30 minut, więc próbując zająć sobie ten czas przechodzę przez mieszkanie, by sprawdzić, czy nic nie wymaga posprzątania. Zadowolona z inspekcji opadam na kanapę i włączam muzykę. Ostatnio odtwarzana piosenka rozbrzmiewa w głośnikach, a jej słowa uderzają we mnie tak mocno.

*(…) Nie chcę być twoim grzechem
Który wolisz z siebie zmyć
I dokładnie tak, tak smakuje ten lęk
I strach, że gdy skończy się dzień
Tak spokojnie mi odpowiesz
Że to co mam, nie wystarczy Ci
To co mam, nie mogłam dłużej kryć
W to co mam, wierzyłam nieprzytomnie
A to co mam, miało wszystko Ci zastąpić (…)

Nie wiem ile razy słuchałam tej piosenki. 15 minut. Robię sobie kolejnego drinka i włączam nową playlistę. 10 minut. Nie wiedząc, co ze sobą zrobić, łapię książkę, którą aktualnie czytam i ponownie opadam na kanapę. Przewracam kolejną stronę, gdy słyszę pukanie. Trochę zdenerwowana kładę książkę na stole i idę do drzwi. Nie zastanawiając się zbyt długo otwieram je i jestem mile zaskoczona. Kamila (bo tak jej na imię) wygląda lepiej niż na zdjęciach. Wyższa ode mnie i szczupła, dobrze ubrana i te perfumy… Zapach, który balansuje na granicy bycia „męskim” i „kobiecym”. Zapraszam ją do środka i pytam, czy ma ochotę na drinka. Zgadza się, więc idę do kuchni, by go zrobić i uzupełnić swoją, pustą już szklankę. Siadamy na kanapie i zaczynamy rozmowę. Przechodzimy przez standardowe tematy, takie jak praca, zainteresowania. Przerywamy dopiero w momencie, gdy żadna nie ma już nic w szklance. Ponownie kieruję się w stronę kuchni, by zrobić kolejne drinki. W duchu cieszę się, że jest tak naturalnie, bez stresu. Stoję przy blacie i sięgam po butelkę, gdy czuję na sobie dłonie, które łapią za pasek od szlafroka i rozwiązują go. Odwracam się do niej, a ona pochyla lekko głowę i zaczyna mnie całować.

Przez chwilę trudno mi się odnaleźć, to ja zwykle jestem w tej rozpoczynającej roli, jednak po kilku sekundach całkowicie oddaje jej prowadzenie. Opiera mnie o blat, odchyla moją głowę i pocałunkami sięga ku mojej szyi. Jednocześnie zsuwa ręką szlafrok, który i tak wisiał już na wysokości łokci. Stoję przed nią w samej bieliźnie, a ona wraca do moich ust. Pragnienie, którego już dawno nie czułam, uderza we mnie z ogromną siłą. Pomaga mi usiąść na blacie, a ja całkowicie bezwolnie rozsuwam nogi, gdy jej ręka zsuwa się coraz niżej. Czuję, jak robię się coraz bardziej wilgotna, gdy zaczyna przesuwać ją po moich majtkach. Nawet nie wiem kiedy, mój stanik spada na ziemię. Uświadamiam sobie to dopiero w momencie, gdy czuję, jak jej wargi zaciskają się na moich sutkach. Głuchy jęk wydobywa się z moich ust. A ona jakby tylko na to czekała: szybkim ruchem zrywa ze mnie majtki i klęka, by zagłębić się we mnie językiem. Wypływa ze mnie, niczym nie powstrzymywana, kolejna seria jęków.. Zamykam oczy i pozwalam sobie na to, by już o niczym nie myśleć. Wsuwam dłoń w jej krótkie włosy, by dać jej znak, że ma nie przestawać. Szybko docieram do krawędzi i już po chwili przyjemność rozlewa się po moim ciele. Otwieram oczy i chcę odsunąć ją od siebie, jednak ona podnosi się tylko po to, by mnie pocałować i wraca pomiędzy moje nogi.

Dopiero po trzecim orgazmie, kompletnie już nieprzytomna z przyjemności, proszę ją, by przestała. Ledwo widząc na oczy, łapię ją za rękę i prowadzę do sypialni. Opadam na łóżko, a ona kładzie się obok i przytula mnie delikatnie. Daję sobie kilka minut, by złapać oddech. Tak miło w końcu się do kogoś przytulić i poczuć ciepło drugiego ciała. Odprężam się całkowicie, a drganie w moich mięśniach powoli zanika. Gdy tylko czuję, że będę w stanie utrzymać się już na nogach, proponuję jej wyjście na papierosa. Wracam do kuchni po szlafrok i wychodzimy razem na balkon. Nie rozmawiamy ze sobą podczas palenia, ale ta cisza nie jest czymś, co ciąży. Gdy kończę palić, ona jeszcze jest w połowie. Oparta o barierkę plecami, zaciąga się powoli i unosząc głowę ku niebu wypuszcza dym z ust. Piękna. Tylko dlaczego wciąż jeszcze nie widziałam jej bez ubrań?

*cytowany fragment pochodzi z piosenki “A to co mam” Kasi Kowalskiej


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *