Powroty cz.3/? (18+)

– Moja Pani – słowa, które od tak dawna spychałam w głąb świadomości, teraz niczym echo rozbrzmiewały nie tylko w mojej głowie.
– Grzeczna dziewczynka. Cieszę się, że jeszcze pamiętasz jak się zachować. Miałam pewne wątpliwości, gdy napisałam do Ciebie dzisiaj. Ale zanim zaczniemy, przypomnę Ci jeszcze raz, o najważniejszej zasadzie. Za przyjemność moją i Twoją odpowiadam ja. Nic nie zdarzy się tutaj bez mojego pozwolenia. Rozumiesz?
– Tak, Pani – odpowiadam bez chwili zawahania.
– Dobrze, skoro już to ustaliłyśmy, to możesz wstać i pójść za mną – mówiąc to, odwraca się do mnie plecami i rusza w kierunku sypialni. Pośpiesznie wstaję i udaję się za nią. Mimo iż staram się nie rozglądać, trudno było mi nie dostrzec, że niewiele się tutaj zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Jak zawsze mieszkanie wyglądało na uporządkowane, a każda rzecz miała swoje miejsce i przeznaczenie. Reguły i zasady. Tak wyglądał jej świat.

– Idziesz? – zadane przez nią stanowczym tonem pytanie, wyrywa mnie z rozważań.
Przyśpieszam i już po chwili staję w progu jej sypialni. Było to duże pomieszczenie. W jego centralnej części znajdowało się ogromne łóżko z ręcznie rzeźbioną, drewnianą ramą. Po lewej stronie garderoba i drzwi do łazienki. A po prawej… Tam, gdzie kiedyś stały dwa fotele, znajdowała się teraz ogromna pufa, z oparciem w centralnym punkcie. A na jej brzegu siedziała ona. Ach, cóż to był za przepiękny widok… Cała sytuacja pochłonęła mnie na tyle, że nie miałam nawet okazji przyjrzeć się temu, co miała na sobie. Jak niemal zawsze, czarny był jedynym kolorem, którego używała. Satynowy szlafrok zakrywał jej ramiona. Nie był jednak związany, dlatego mogłam podziwiać jak koronkowy stanik, kontrastuje z jasną skórą na jej dekolcie. Wyprostowane plecy, lekko rozchylone nogi, a pomiędzy nimi… Mały skrawek koronkowego materiału, który nie osłaniał praktycznie niczego trzymający się na dwóch cieniutkich paskach, owiniętych wokół uda. Nie wiem, ile stałam tam, nie mogąc oderwać od niej wzroku.

– Jeśli już się napatrzyłaś, to podejdź tutaj – mówi, wskazując na część podłogi znajdującej się obok jej stóp. Niczym przyciągana magnesem, nie odrywając od niej wzroku, idę na wskazane przez nią miejsce – Na kolana, ręce za plecami. Nie możemy przecież ryzykować, że się nie powstrzymasz – w trakcie, gdy wykonuję jej polecenie, ona sięga do pudełka stojącego obok sofy, którego wcześniej nie zauważyłam. Wyciąga z niego kawałek sznurka, który kilkoma sprawnymi ruchami zawiązuje wokół moich rąk. Przez chwilę coś, jakby cień uśmiechu pojawia się na jej ustach. Jednak szybko znika. Czyżby zauważyła zegarek? Nie był to jednak czas na zadawanie pytań.
Chyba zadowolona z rezultatów, zmienia pozycję na kanapie. Teraz plecami dotykała oparcia, a jej nogi nie były już tylko lekko rozchylone. Zgięte kolana i pięty oparte o materac, w pełni eksponowały ten cudowny widok.
– Bliżej – spełniam jej życzenie, co sprawia, że zaledwie kilkanaście centymetrów dzieli mnie od miejsca, które tak bardzo chciałabym teraz dotknąć, posmakować – Zobaczymy jak dobrze po takiej przerwie poradzisz sobie z samokontrolą. Bo widzisz, gdy zastanawiałam się nad tym, czego bym chciała od naszego dzisiejszego spotkania, cały czas wracał do mnie nasz ostatni raz. I to jak złamałaś zasady. Nie chciałabym, żeby to się powtórzyło. Dlatego, zanim zaczniemy część „główną”, przeprowadzę mały test. A Ty masz jedno, bardzo proste zadanie. Nie ruszaj się i nie odzywaj, dopóki nie powiem inaczej. Myślisz, że dasz sobie z tym radę?
– Tak Pani, tym razem Cię nie zawiodę.
– Taką mam nadzieję. Chciałabym również, żebyś nie zamykała oczu. Nie chciałabym, żeby nawet sekunda tego spektaklu Ci umknęła – słysząc to, chciałam zaprotestować.

Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, bym oderwała od niej wzrok. Była tak blisko mnie, że mogłam poczuć zapach jej skóry. Jak zahipnotyzowana obserwowałam jak jej dłoń, zaczyna przesuwać się po jej ciele. Jak opuszkami palców znaczy czoło, policzki i wargi, które pod wpływem nacisku rozchylają się delikatnie. Broda, szyja, ramiona. Od zarysu obojczyków do granicy pomiędzy skórą a koronkowym stanikiem. I ten jeden palec, który powoli przesuwał się po brzegach materiału, by co jakiś czas pod nim zniknąć. Ten widok był tak niewiarygodnie podniecający…

Czułam, jak moje ciało zaczyna reagować. Gdy wolną dłonią sięgnęła za plecy, by uwolnić się z niepotrzebnego materiału, musiałam zapanować nad sobą, by nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Już nie tylko palcem, lecz całą dłonią gładziła swoje odsłonięte teraz piersi. Było w nich coś tak perfekcyjnego. Choć doskonale znałam ich kształt, czułam się tak, jakbym widziała je po raz pierwszy. W końcu tyle już czasu minęło, od ostatniego razu, gdy mogłam je podziwiać. Nasze ostatnie spotkanie… STOP głowo! Nie chcę się teraz zatracać w tym, co było kiedyś. Chcę, by moje myśli, zostały całkowicie przejęte przez nią. By w mojej głowie nie było nic więcej, niż jej palce, którymi drażniła swoje sutki. Niż jej wargi, rozchylone w odpowiedzi, na przyjemność, którą samej sobie niosła. Niż jej druga dłoń, która teraz prowadzi własną wędrówkę pomiędzy brzuchem a udami…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *