Naprzeciwko dwóch krawędzi
Ja i Ty
A pomiędzy?
Przepaść tkwi
Tylko liny połączenie
Trzyma złudne me marzenie
Lecz…
Czy MY się na niej spotkamy?
Niby złączyć się próbując
Wciąż tak jednak oddalone
Na tej linie balansując
W ciągłym tańcu zagubione
Krok do przodu
Krok do tyłu
Brak muzyki
Lecz ruszamy:
Ja odwagę w sobie zbieram
I krok stawiam w Twoją stronę
Czym paniki drzwi otwieram
Ledwo mrugnę, masz osłonę
A gdy myślę: ja poddaję
Każdy ruch mój potępiony
Nagle ciepło Twe dostaję
Mój rozsądek?- utopiony
Lecz…
To przecież tylko na chwilę
Więc znów:
Krok do przodu
Krok do tyłu
W tańcu z Tobą połączona
Choć mi w środku wszystko krzyczy:
Ciebie nic tu nie przekona
Tego tańca nic nie przerwie
W tym układzie nie ma końca
Wolno znika me marzenie
Rozpływając w blasku Słońca