Już nie chcę wpadać
W miłości fałszywej sidła
Ni zakładać jej
Uszkodzone skrzydła
Które miast w górę
W swym cieple unosić
To ciążą tak bardzo
I z drogi chcą znosić
Już nie chcę wątpić
I logiki odbierać
By jakoś uzasadnić
By co złe wybielać
Wszystko w środku zdusić
Za to jedno zdanie
Gdy się boję złościć
Co to za kochanie?
Już nie chcę zapełniać
Niczyjej samotności
Nie w głowie jej sypialni
Lecz zawsze wśród gości
By na koniec przeklęte
Usłyszeć te słowa:
Ja nie chcę być sama
Nie: serce me kona