Marzenie?

Idziemy przez miasto, trzymając się za ręce. Idziemy powoli, nie przejmując się ludźmi wokół. Uwielbiam czuć, że jesteś dumna. Dumna z tego, że jesteśmy razem, że udało nam się to, co tak niedoścignione. 

Miłość. Nie miłostki, nie przelotne fascynacje, lecz ta jedyna, prawdziwa miłość. Wiem, że przy Tobie będę bezpieczna, że nic nam nie grozi, że już zawsze tak będzie. Ty i ja, ramię w ramię, a wokół ten przerażający, piękny świat. Całujesz mnie i przytulasz. Jakiś mężczyzna zatrzymuje się i gwiżdże, a starsza pani patrzy na nas z potępieniem. Ale nam to nie przeszkadza, bo kim oni są, żeby zabronić nam naszej miłości. Wiem, że chcę, byś była ze mną teraz i za 20 lat. Chcę codziennie budzić się obok Ciebie, zestarzeć się razem z Tobą. Dla mnie zawsze będziesz najpiękniejsza. Miłość do Ciebie pozwala mi żyć, pozwala na walkę z codziennością, gdy ta bywa ponura. Kocham Cię.

Tylko… Tylko dlaczego to jest sen? Dlaczego nie potrafię doścignąć ideału, do którego tak dążę? Gdziekolwiek jesteś, kimkolwiek jesteś, marzę, modlę się o to, by Cię w końcu odnaleźć.

Bym już nigdy nie musiała się wstydzić, tego kim jestem. 

By z dumą iść przez świat, trzymając kobietę, którą kocham, za rękę. 

Oby się kiedyś udało…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *