Pragnienie

Pod Twoim butem
Czasami być chcę
Na jedno skinienie
Przybiegnę jak pies

Przed Tobą na kolanach
To marzenie, nie pech
Powiedz czego pragniesz
A zrobię co chcesz

Myślisz, gdzie godność?
A w dupie to mam
Jest jedno miejsce
W którym możesz tak

Na zewnątrz, proszę,
Wspieraj mnie zawsze
A ja odwdzięczę się
Oferując Ci to samo

Nie chcę już dźwigać
Niczyjego życia
Ich emocjami
Zasłaniać własne

Wkurza mnie już
To całe Cierpienie
Chcę posprzątać w głowie
Od dawna się nie mieszczę

Gdzie jestem ja
A gdzie są inni
Gdzie moje potrzeby
A moje emocje?

Jestem wsparciem
Motywuję do życia
Pomagam gdy mogę
Ale nie sobie

Tak szukam tej całej
Cholernej stabilizacji
A czuję, że teraz dalej
Mi do niej jest niż było

Głowo, moja głowo
Otwórz na mnie się
Choć tak to przeraża
Choć coś krzyczy wiej

Ja chcę być kiedyś
Jeszcze łudzę się
Kimś, kto jest…
Szczęśliwy?

Bez przesady.

Stabilny, Spokojny
Już nie chcę się miotać
Chcę zakończyć egzystować
A zacząć kiedyś żyć


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *