Mogłabym przeklinać los za to,
że właśnie teraz coś we mnie ruszyło,
gdy nic z emocjami zrobić nie mogę.
Bogów wyzywać, złorzeczyć niezmiernie,
biczować za to, że serce zabiło,
dla kogoś, kto tego nie potrzebował.
Mogłabym wiele, lecz we mnie nie ma,
żalu za tym, że znowu poczułam,
że na nowo pragnienia odkryłam.
Nawet jeżeli, te moje emocje,
nie mają żadnego większego „celu”,
to tak cudownie się było zanurzyć,
w tym co już dawno uznałam za martwe.