Utracona? szansa cz.1/?

Zbliżało się południe, a Magda jak co sobotę ruszyła na spotkanie z babcią. Zaparkowała samochód na parkingu przed domem seniora i weszła do budynku. Pokój jej babci znajdował się na parterze.

Przez długi czas jej babcia mieszkała we własnym mieszkaniu i była całkowicie samodzielna. Jednak dwa lata temu, po nieudanej operacji, straciła możliwość poruszania się na własnych nogach i potrzebowała do tego wózka. Wtedy też zapadła decyzja, że łatwiej jej będzie, jeżeli trafi do placówki dostosowanej do jej potrzeb. Magda nigdy nie słyszała, żeby babcia narzekała na to miejsce. Zwykle, gdy przychodził dzień odwiedzin, czekała ona na swą wnuczkę w fotelu, zaczytana w książce. Jednak tego dnia Magda zastała ją w łóżku.

Nie chciała jej budzić, dlatego zajęła zwyczajowe miejsce babci w fotelu i sięgnęła po (jak się jej wydawało) książkę, która leżała na stoliku obok. Nie była to jednak książka, a notes babci, który zwykle był schowany w szafce nocnej. Gdy Magda zorientowała się, co trzyma w ręku, w pierwszym odruchu chciała odłożyć go na miejsce. Jednak tak mało wiedziała o tym, co tak naprawdę jej babcia myśli, że ciekawość zwyciężyła. Otworzyła go na przypadkowej stronie i zaczęła czytać:

„Co by było gdyby…

Czy naprawdę myślisz,
że to, co nas łączyło,
od początku skazane było na koniec?

Że w tajnych księgach
o losach świata,
Ty i ja nigdy nie zapisano na stałe?

Może to prawda,
a nawet na pewno
zasługujesz na więcej, niż miałam i mam

Ja się nie kłócę,
jakie mam prawo?
Twój temat głęboko schowany jest

Tylko czasami
ta myśl przychodzi –
jakby to było, raz jeszcze poznać się?

Gdy w głowie mam
choć trochę więcej
i odrobinę inaczej postrzegam ten świat

Czy miałybyśmy okazję
poczuć raz jeszcze,
tamtej miłości obezwładniający smak?

Znowu o Tobie, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Chyba przestałam już wierzyć, że kiedyś znikniesz z mojej głowy, chociaż już tyle (…)”

– Łucja, przepraszam, poczekaj, proszę. Łucja! – głos babci oderwał Magdę od lektury.
Zaniepokojona spojrzała w stronę łóżka. Jej babcia wydawała się spokojnie spać. „Może coś jej się tylko przyśniło” – pomyślała Magda. Odłożyła jednak notes na stolik. Nie była pewna, czy babcia chciałaby, żeby to czytała. Ale o kim to było? Kim jest osoba, o której był ten wiersz? Choć zawsze była blisko ze swoją babcią, ta jednak niewiele mówiła na temat swojej przeszłości. Była raczej skrytą osobą. Magda nawet nie wiedziała do tej pory, że pisze wiersze.
– Łucja! Proszę… – tym razem sen był chyba na tyle gwałtowny, że obudził babcię. Zdezorientowana rozejrzała się po pokoju i dostrzegła siedzącą na fotelu Magdę.
– O, już przyszłaś. Nie mogłam spać dzisiaj w nocy, chyba trochę zaspałam.
– Nic się nie stało, babciu, nie czekałam długo.
– Daj mi proszę chwilkę i zaraz będziemy mogły porozmawiać – chwyciła uchwyt wiszący nad łóżkiem i podciągnęła się do pozycji siedzącej. Za pomocą pilota wyprostowała górną część materaca, dzięki czemu mogła oprzeć się o niego plecami. Gdy się ułożyła, spojrzała na swoją wnuczkę. Ta wpatrywała się w nią z dziwnym wyrazem twarzy.
– Magduś, czy coś się stało?
– Nic takiego babciu. Ale… czy mogłabym Cię o coś zapytać?
– Tak, oczywiście kochana, pytaj.
– Babciu… Przed chwilą, gdy jeszcze spałaś, wypowiedziałaś kilka razy imię Łucja. Nie wiem, co Ci się śniło, ale brzmiało to tak, jakby była kimś ważnym.
– Łucja… Hmm, tyle czasu już minęło, a ona dalej pojawia się w moich snach – powiedziała jakby bardziej do siebie niż w odpowiedzi. Na jej twarzy zaczął pojawiać się nieobecny wyraz, jakby odpływała we własnych myślach.
– Babciu…? – Magda zaczekała, aż babcia znowu na nią spojrzy. – Kim jest Łucja?
– To ktoś, kto… To… Ech, nie wiem, jak powinnam odpowiedzieć Ci na to pytanie. Jeśli chcesz, opowiem Ci tę część mojej historii, która jej dotyczy.
Magda skinęła tylko głową.
– Trochę czasu już minęło, ale wiele wspomnień z tamtego okresu dalej pozostało żywych w mojej głowie. Gdy byłam trochę młodsza niż Ty, napisała do mnie pewna dziewczyna, Łucja – na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. – Rozmowy szybko stały się bardzo płynne i intensywne, więc postanowiłyśmy się spotkać. I teraz proszę, nie myśl, że Twoja babcia była kompletnie nierozsądna, ale prawda jest taka, że przepadłam już za pierwszym razem, gdy ją zobaczyłam. Jej uśmiech, oczy, które za mną wodziły, a w które nie miałam odwagi spojrzeć. Wszystko potoczyło się tak szybko. Jedną z rzeczy, która najbardziej utkwiła mi z tamtego czasu w pamięci, jest to, jak za każdym razem gdy o niej myślałam, czy mówiłam, nie potrafiłam zachować neutralnego wyrazu twarzy. Wiesz przecież, że zwykle niewiele można wyczytać emocji z mojej twarzy, ale przez nią stałam się otwartą księgą…
– Chciałabym móc Cię taką zobaczyć, babciu. Nie wiedziałam, że byłaś taką beznadziejną romantyczką – Magda patrzyła teraz na babcię z szerokim uśmiechem na twarzy.
– Proszę nie śmiać się ze swojej babci. To był wyjątek, a nie reguła. Ta miłość, ona… To było inne. I to nie tak, że już nigdy nikogo nie kochałam. Tylko… Nie wiem, może to dlatego, że byłam taka młoda i wszystko było bardziej intensywne. Ale… To wspomnienie miłości, wspólne chwile, to zostało ze mną do dzisiaj. No ale dobrze, na czym to ja skończyłam… No tak, chodziłam cały czas uśmiechnięta. I wiesz, ta nasza relacja była przez większość czasu tak słodka. Wiersze, piosenki, zarwane noce, byleby tylko móc jeszcze porozmawiać. Wykradanie chwil z napiętych grafików, by choć na moment się spotkać. Nadal, gdy pewne wspomnienia wracają, to nie mogę uwierzyć, że one naprawdę się wydarzyły…
– To brzmi pięknie, babciu.
– Bo takie było. Do czasu. Od największej miłości do powolnego rozpadu. Z każdym kolejnym spotkaniem obserwowałam, jak blask w jej oczach gasł. Spojrzenia, kiedyś pełne miłości, miały w sobie coraz więcej smutku. Dystans między nami rósł, wypełniając przestrzeń pomiędzy kolejnymi nieporozumieniami. Tak chciałam, by to dostrzegła i coś zrobiła. Zaczęła rozmowę, by spróbować to jakoś naprawić. Sama jednak też nie miałam odwagi nic powiedzieć. Zamiast przyznać, że się boję i czuję, że wymykamy się sobie z rąk, zaczęłam stawiać mur wokół siebie. W jednej chwili poczułam się tak, jakby ktoś zamiast różowych okularów założył mi te najciemniejsze. Jej gesty, słowa, zaczęły brzmieć, jakby już mnie nie chciała. Jakby chciała mnie skrzywdzić. Dystans stawał się nie do wytrzymania. Nie był jednak wystarczający, by popchnąć którąś z nas do działania – jej głos zaczął drżeć. – Byłyśmy jak obserwatorki końca. A chęć ucieczki rosła we mnie coraz bardziej. Nie mogłam znieść tego, gdzie byłyśmy, nie umiałam postawić kroku, by spróbować to odbudować. Tyle było… niechęci we mnie, do samej siebie, za to, że zamiast wywoływać uśmiech na jej twarzy, krzywdziłam ją coraz mocniej i częściej. Tyle niepotrzebnych słów, niepotrzebnych kłótni. Wszystko to, by przysłonić, jak bardzo nie radziłam sobie z tym, że ją tracę. Zamiast podjąć walkę, odeszłam… – gdy kończyła mówić, po jej twarzy zaczęły spływać pojedyncze łzy.
– Babciu… – Magda podeszła i usiadła na łóżku obok niej i chwyciła ją za dłoń.
– Nic mi nie jest, spokojnie moje dziecko. Po prostu rzadko o tym mówię. Do dzisiaj mam do siebie za to żal. Bo choć nie wiem, czy miałyśmy szansę na to, by spędzić ze sobą życie, to odebrałam nam szansę na to, by móc naprawdę spróbować. Zamiast trzymać jej dłoń mocniej, gdy zaczęło robić się źle, ja ją po prostu puściłam… Wiele razy po tym wszystkim chciałam się do niej odezwać, nawet się kiedyś spotkałyśmy. Ale nigdy… Nigdy nie miałam odwagi, żeby zaryzykować cokolwiek, co mogłoby ją ponownie skrzywdzić. A może… A może byłam zbyt wielkim tchórzem, by zaryzykować… I tak zakończyła się nasza historia – przerwała na chwilę, by spojrzeć na zegarek – Wiesz, za 10 minut będę miała obiad i chyba się po nim położę. Nie czuję się dzisiaj najlepiej. Przepraszam, że dzisiaj tak krótko, mam nadzieję, że się na mnie nie pogniewasz. Porozmawiamy za tydzień?
– Oczywiście babciu, nic się nie stało. Dziękuję, że podzieliłaś się ze mną tą historią, nie będę Cię już dzisiaj bardziej męczyć. Odpoczywaj – wstała z łóżka, pochyliła się nad babcią, by pocałować ją w policzek – Widzimy się za tydzień!

CDN


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *